Życzenia na 18 urodziny

Świeże życzenia prosto z importu od dzikiej kozy z mazambiku na (nie tylko) osiemnaste urodziny

Aktualnie oglądasz: śmieszne życzenia na osiemnaste urodziny
  :: Życzenia na 18nastkę ::  
Radosnego wejścia w dorosłe życie... młodości, radości, przyjaciół, na których nigdy się nie zawiedziesz... i miłości najbliższych...
Fajne | nie fajne
Ciekawy Cytat: Być może nie umiemy dobrze pracować czy handlować, ale bić się umiemy znakomicie. I niech inni o tym pamiętają - w 600-lecie porażki Serbów na Kosowym Polu. Slobodan Miloszewić (prezydent Jugosławii)
  :: śmieszne życzenia na osiemnaste urodziny ::  
Wesołych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia marzeń z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzy...
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Genowefę) w tej kategorii: Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10]
  :: Znaczenia Imion: ::  
Eryk - Wywodzi się z języka germańskiego lub skandynawskiego i znaczy - król zaszczytnie panujący. Mężczyzna o tym imieniu jest trudny we współżyciu, posiada krytyczny umysł, jest dociekliwy, ale również pobudliwy, mało odporny na opinie o nim. Bywa szalony, impulsywny, ale zarazem pobożny i szczodry. Niezbyt chętnie ulega wpływom innych, ale gdy ktoś zjedna go sobie, jest wtedy człowiekiem dobrym, zrównoważonym, kulturalnym, szlachetnym. Jest wtedy bardzo zabawny, pełen humoru, wymowny i zaradny. Potrafi prawidłowo ocenić obrazy, muzykę, sztukę teatralną. W czasie swej depresji psychicznej wszystkie te zalety jego charakteru nie ujawniają się. Ma również zadatki, by być dobrym tancerzem. W małżeństwie jest trudny, jako ojciec - troskliwy, przyjaciel poprawny.
Sentencja: A kto ma za nic małe rzeczy, wnet podupadnie. Syr 19,1
  ::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::  
Zagrzmi w niebie okrętów napowietrznych tęt, Niepokojąc międzygwiezdnych mgieł rozwiewisko. Zniknie złuda przestrzeni, wyzwolonej z pęt - Dość pomyśleć, że daleko, a już jest - blisko. Na oścież się zasrebrzy księżycowy wstęp Do bożymy - daleczyzny, w szmer i otchłanie - A dołem - szumy leśne, zgielk drozdów i zięb - I na ziemię wylądują zwiewni Marsjanie. Stopą obcą dotknięta - westchnie ziemi twardź, I na chwilę to, co ziemskie, chętnie się zaćmi. Po wiekach wyczekiwań i tych z niebem starć Spokrewnimy się obłocznie z nowymi braćmi. W ich oczach - wiary w Oddal nie gasnący płom, A w ich piersi - bezmiar żywy, swoisty , rdzenny. Poczną nam się przyglądać w bezczasie jak snom - I na zawsze się ustali ten pogląd senny... A przywiozą nam z nieba - rozmodlone ćmy, I zwierzęta zadumane - i zgubne baśnie. I nagle zrozumiemy, że to jeszcze - my - Że nie mogło być inaczej - tylko tak właśnie!... W uczonej złocistości ich wróżebnych ksiąg Wieszcz, co bogów nie odróżnia od chmur i łątek - W czasie przeszłym - dni przyszłych opowiada ciąg I pośmiertną wiedzą krzepi istnienia wątek... Jakiś bóg z ich orszaku (złoć się, mrzonko, złoć!) Zawieruszy się w jeziornym nieba odbiciu I malejąc w docześnie srebrniejącą płoć, Modrą wieczność w tym podwodnym wchłonie przeżyciu. A ich elfy, co cierpią z dala od swych gwiazd Na bezsenność wpośród kwiatów (o, gwiezdniej cierpcie!), W żal pobiegną przez nagle urojony chwast, Aż w tym chwaście zaszeleszczą ich żwawe kierpcie. Słyną z czarów Marsjanki!... Niezgadniona płeć Od ust naszych je przegrodzi - ledwo snu miedzą... Byle tylko miłować i naglić i chcieć - A nauczą nowych pieszczot. bo o czymś wiedzą... Któż się zdoła domyśleć, jaki strach i szał Pała w oczach, co się w słońcu mienią na opal! Czym jest wobec tych niebem nasyconych ciał Nasze ziemskie dziewuszątko i jego - chłopal?... Z nich jedna - wiem na pewno, że pokocha mnie, Ku mnie ciałem - wzbronnym światu - występnie spłonie. Obczyzno, przyswojona w pieszczocie i śnie!... Tajemnico, co posiadasz - usta i dłonie! Za jej sen - w mym uścisku, za pieszczotę nóg, Za wniknięcie pocałunkiem w jej czary żyzne - Oddam chętnie, natychmiast - na rozstaju dróg - Żywot wieczny i tę całą - zagrobowiznę! W ślad za nią będzie kroczył niewidzialny mops, Co podziemne węsząc zmory, wyje w niebiosy Lub szczeka głosem czujnie rozśpiewanych kobz, By odstraszyć złe uroki - złe sny - złe losy. Jak brzmieć będzie jej imię - nie wiem, ale wiem, Że wprowadzi mnie w głąb cudów - przez szum i trawę Tak, że drzewa, roślinny przerywając zdrzem, Z jednej jawy wejdą w drugą - i w trzecią jawę!... A wy, coście szarzyzny uprawiali brzydź I zbiorową w pyskach złudę srożyli dumnie, Czy zdołacie tym życiem, co was wydrwi, żyć I w zawrotny przepych słońca wejść bezrozumnie? Już odtąd - z odwróconym do błękitu łbem, Z wiarą w nową zaobłoczność, w odkrycia niebne Pobrniecie niedołężnie - między snem a snem - Od przydrożnych wierzb przyjmując - guzy chwalebne !... Guzy, które złagodzą pychę waszych wad I okupią uporczywość ślepego grzechu... A my - śmiać się z nich będziem - śmiać się w cały świat! Jakże tęskno mi już dzisiaj - do tego śmiechu! --
Każdy ma nos, ale nie każdy ma nosa. Bułatowicz Józef



Seo - drukarki - NTT DoCoMo, baterie - Car audio - Działki Gliwice