Życzenia na 18 urodziny

Świeże życzenia prosto z importu od dzikiej kozy z mazambiku na (nie tylko) osiemnaste urodziny

Aktualnie oglądasz: śmieszne życzenia na 40 urodziny
  :: Życzenia na 18nastkę ::  
Radości z każdego dnia, Szczęścia, które wiecznie trwa. Sukcesów w każdej dziedzinie życia. Z całego serca Tobie życzę!
Fajne | nie fajne
Ciekawy Cytat: Sensowne działanie nie zastanawia się najpierw nad przyszłością, lecz jest uszczęśliwiającą teraźniejszością, spełnieniem siebie; satysfakcja nie jest umiejscowiona poza działaniem, lecz w nim samym. Arthur Brühlmeier: Edukacja humanistyczna, "Impuls", Kraków 1993
  :: śmieszne życzenia na 40 urodziny ::  
W dniu Świąt Bożego Narodzenia Pragnę złożyć żarliwe życzenia: Szczęścia, dobrego zdrowia, powodzenia, Oby troski życia zaginęły w mroku Podczas nadchodzącego Nowego Roku!!
Podobne życzenia (polecane przez wróżkę Bezrobotną) w tej kategorii: Życzenia Życzenia [2] Życzenia [3] Życzenia [4] Życzenia [5] Życzenia [6] Życzenia [7] Życzenia [8] Życzenia [9] Życzenia [10]
  :: Znaczenia Imion: ::  
Dorota - Charakter kobiety o tym imieniu jest nierówny, wybuchowy, skłonny do zajmowania stanowiska wręcz skrajnego. Posiada umysł badawczy, toteż zdolna jest do opanowania nauk ścisłych oraz humanistycznych. W zasadzie jest kobieta wszechstronna. Lubi zmiany w życiu, kocha przyjaciół, wiele podróżuje i łatwo przystosowuje się do nowych warunków. Nie jest dobrym partnerem w rodzinie.
Sentencja: Vince in bono malum - zło dobrem zwyciężaj. św. Paweł
  ::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::  
Wrócił żołnierz na wiosnę z wojennej wyprawy, Ale bardzo niemrawy i bardzo koślawy. Kula go tak schłostała po nogach i bokach, Że nie mógł iść inaczej, jak tylko w poskokach. Stał się smutku wesołkiem, skoczkiem swej niedoli, Śmieszył ludzi tym bólem, co tak skacząc, boli. Śmieszył skargi hołubcem i żalu wyrwasem I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem. Zwlókł się do swej chałupy : "Idź precz popod płoty, Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!" Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił, Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił. Podreptał do kochanki, a ta się zaśmiała Ramionami, biodrami, wszystką mocą ciała! "Z takim w łożu drygałą mam tańczyć do śmierci? Ciała ledwo ćwierć miary, a skoków - trzy ćwierci! Ani myślę ci dotrwać w takim niedopląsie! Ani myślę wargami sypiać na twym wąsie! Zanadtoś mi wyskoczny do nieba na przełaj! Idźże sobie gdziekolwiek i nie klnij i nie łaj!" Więc poszedł do figury, co stała przy drodze: "Chryste, na wskroś sosnowy, a zamyśl się srodze! Nie wiem, czyja cię ręka ciosała wyśmiewna, Lecz to wiem, że skąpiła urody i drewna. Masz kalekie kolana i kalekie nogi, Pewno skaczesz, miast chodzić, unikając drogi? Taki z ciebie chudzina, takie nic z obłoków, Że mi będziesz dobranym towarzyszem skoków." Chrystus, słysząc te słowa, zsunął się na ziemię, Ów, co Boga wyciosał, bity bywał w ciemię! Obie ręce miał lewe, obie nogi - prawe, Sosnowymi stopami podziurawił trawę. "Marna ze mnie sośnina, lecz piechur nie marny, Przejdę wieczność piechtami, chociażem niezdarny. Pójdziemy nierozłącznie, bo wspólna nam droga, Będzie nieco człowieka, będzie nieco Boga. Podzielimy się męką - podzielnać jest męka! - Wszak ta sama nas ludzka skoślawiła ręka. Tobie trocha śmieszności, mnie śmieszności trocha, Kto się pierwszy - zaśmieje - ten pierwszy pokocha. Ty podeprzesz mię ciałem, ja ciebie sośniną; A co ma się nam zdarzyć, niech się zdarzy ino!" I wzięli się za ręce i poszli niezwłocznie, Wadząc nogą o nogę śmiesznie i poskocznie. I szli godzin wieczystych nie wiadomo ile, Gdzież bo owe zegary, co wybrzmią te chwile? Mijały dnie i noce, którym mijać chce się, I mijało bezpole, bezkrzewie, bezlesie. I nastała wichura i ciemność bez końca I straszna nieobecność wszelakiego słońca. Kto tam z nocy na północ w burzę i zawieję Tak bardzo człowieczeje i tak bożyścieje? To dwa boże kulawce, dwa rzewne cudaki Kuleją byle jako w świat nie byle jaki! Jeden idzie w weselu, drugi w bezżałobie, A obydwaj nawzajem zakochani w sobie. Kulał Bóg, kulał człowiek, a żaden - za mało, Nikt się nigdy nie dowie, co w nich tak kulało? Skakali jako trzeba i jako nie trzeba, Aż wreszcie doskoczyli do samego nieba! --
Małżeństwo, jak kalectwo, należy znosić cierpliwie. Karol Bunsch



więźby dachowe - Nieruchomości Zakopane - Projekty graficzne - Mercedes SL - imiona